MotoNavigator
PL

Faza startowa: Pro dla wszystkich. Do 30 listopada 2026 wszystko jest w zestawie - bez danych płatniczych, bez cichego przedłużania.

Blog

Stelvio zna każdy. A znasz południową stronę przełęczy Vršič?

Serpentyny drogi na Stelvio schodzą zieloną alpejską doliną, w tle szczyt z lodowcem pod niskimi chmurami.

Są przełęcze, o których się gada. I są takie, o których gada się dopiero potem.

Passo dello Stelvio należy do tej pierwszej kategorii. 48 agrafek po stronie Prato allo Stelvio, ponumerowanych, z tabliczkami, na których odliczasz wstecz jak przed startem rakiety. Każdy widział to zdjęcie: serpentyny ułożone na zboczu jak porzucony kabel. Każdy tam był albo się dopiero wybiera. W sobotę na górze stoi więcej GS-ów niż na parkingu przed salonem. Wiem to. Byłem jednym z nich.

Kto planuje wyprawę przez przełęcze, ma w głowie nazwy. Zwykle brakuje do nich liczby. Tego późnego lata programiści oderwali się od kodu i poszli w złożenie - a wrócili z tabelą. Żadnych pocztówek, żadnych metrów przewyższenia, żadnych legend. Sama droga. Ile razy cię obróci, ile w niej zakrętu, a ile prostej. Na trzeźwo, czysto, bez litości.

I nagle królowa alpejskich przełęczy nie stała już na samym szczycie.

Jak zmierzyć krętość bez poezji

Wyobraź sobie, że jedziesz drogą i liczysz, o ile stopni w sumie obraca się kierunek twojej jazdy. Agrafka odwraca cię prawie całkiem, długi lewy łuk może o 60 stopni, prosta o nic. Na końcu dzielisz tę sumę przez kilometry. Wychodzi jedna liczba: stopnie obrotu na kilometr.

360 stopni na kilometr znaczy: na każdym kilometrze obracasz się raz dookoła własnej osi. Brzmi niewinnie, dopóki tego nie przejedziesz.

Do tego dochodzi udział zakrętów: przez ile procent trasy naprawdę jesteś w zakręcie, a ile z tego to tylko rozbieg.

Więcej nie trzeba. Żadnych mitów, żadnych liczb od szwagra. Dwie wartości, które nie kłamią.

Ranking

TrasaDługośćObrót na kmUdział zakrętów
Vršič, strona południowa (z Trenty)12,2 km691°48%
Droga na Mangart (do szlabanu)9,0 km612°38%
Vršič, strona północna (z Kranjskiej Gory)12,3 km569°39%
Silvretta Hochalpenstrasse20,4 km473°30%
Stelvio, strona północna (z Prato allo Stelvio)25,5 km456°25%
Transalpina, strona północna (z Obârșii Lotrului)21,7 km409°39%
Stelvio, strona południowa (z Bormio)21,4 km403°28%
Gavia, z Santa Caterina14,1 km383°32%
Nockalmstrasse33,5 km382°22%
Transfogaraska, strona północna (z Cârțișoary)30,1 km355°39%
Gavia, z Ponte di Legno17,8 km350°30%
Grossglockner Hochalpenstrasse46,1 km336°26%
Predel, strona włoska5,4 km326°34%
Timmelsjoch, obie strony39,5 km322°22%
Transfogaraska, strona południowa (znad jeziora Vidraru)53,5 km311°38%
Transalpina, strona południowa (z Novaci)28,6 km242°25%

Na wynos: wszystkie przełęcze z rankingu jako punkty do aplikacji MotoNavigator. Pobierz, otwórz, planuj.

Stelvio: długa, legendarna, rozwodniona

Nie zrozum mnie źle. Stelvio to pomnik. Kto wjeżdża stroną północną, obraca się w sumie jakieś 32 razy dookoła własnej osi. Masę to ma.

Tyle że ten podjazd jest długi. Między Prato a pierwszymi prawdziwymi agrafkami leżą kilometry, na których droga dopiero się rozpędza. W przeliczeniu na kilometr zostaje 456 stopni. Mocno, bez dyskusji. Ale nie szczyt.

Stelvio jest jak koncert zespołu, który znasz od trzydziestu lat: wiesz, co zagrają. I właśnie dlatego jedziesz.

Austria: Grossglockner to scena, Silvretta robi show

Grossglockner Hochalpenstrasse: 48 kilometrów, 36 agrafek, widok na najwyższą górę kraju. Droga jak państwowa uroczystość. Ale w przeliczeniu na kilometr ląduje w drugiej połowie stawki - za dużo panoramy, za dużo rozbiegu między agrafkami. Na Grossglockner nie jeździ się dla zakrętów. Jeździ się, bo trzeba go mieć zaliczonego.

Niespodzianka mieszka dalej na zachód. Silvretta Hochalpenstrasse upycha 34 agrafki na dobrych 20 kilometrach, większość po stronie Vorarlbergu, poukładane piętrami jak talerze w zmywarce. 473 stopnie na kilometr - więcej niż na północnej stronie Stelvio.

Nockalmstrasse w Karyntii to program odwrotny: 52 agrafki, ale szerokie, okrągłe, przyjazne. Tu się płynie, a nie hamuje. Timmelsjoch - 44 agrafki z doliny Ötztal na drugą stronę, do Południowego Tyrolu - w liczbach ląduje za nią. A mimo to jest jednym z najpiękniejszych przejazdów przez granicę, jakie ma Europa.

Rumunia: najlepsza droga świata?

Kiedyś pewien brytyjski program motoryzacyjny ogłosił Transfăgărășan - po naszemu Transfogaraską - najlepszą drogą świata i od tamtej pory pół Europy pielgrzymuje w Karpaty. Zbudowana w latach siedemdziesiątych na rozkaz dyktatora, który chciał drogi dla swoich czołgów. Wyszło z tego marzenie motocyklisty. Tyle w temacie planowania historii.

Strona północna, z Cârțișoary w górę do jeziora Bâlea, to wodospad z asfaltu: 355 stopni na kilometr, prawie 40 procent w zakręcie, grubo ponad 80 agrafek na całej drodze. Za to strona południowa ciągnie się bez końca wzdłuż jeziora Vidraru. Piękna, długa, senna.

A obok stoi jej cicha siostra. Transalpina, najwyżej położona droga Rumunii, żyje w cieniu Transfogaraskiej, a po stronie północnej jest od niej bardziej kręta: 409 stopni na kilometr. Mniej Instagrama, więcej drogi.

Obie są otwarte tylko latem, mniej więcej od lipca do jesieni. Przez resztę roku góra należy do śniegu.

Vršič: zwycięzca

A potem Słowenia.

Vršič łączy Kranjską Gorę z doliną Soczy. 24 agrafki po stronie północnej, 26 po południowej, każda ponumerowana, wiele z nich brukowanych. Północny podjazd nazywa się Rosyjską Drogą - zbudowali go w czasie pierwszej wojny światowej rosyjscy jeńcy wojenni. Tędy nie przejeżdża się ot tak. Tędy przejeżdża się przez historię.

Strona południowa, w dół do Trenty, to dopiero petarda: 691 stopni na kilometr. Prawie dwa pełne obroty na każdym pojedynczym kilometrze. Przez prawie połowę trasy jesteś w zakręcie. To już nie przełęcz, to korkociąg.

A najlepsze jest to: kto chce z Kranjskiej Gory do Bovca i patrzy tylko na zegarek, w ogóle nie jedzie przez Vršič. Szybsze połączenie prowadzi przez Włochy, przez Predel. Przez Vršič ta sama trasa kosztuje cię mniej więcej o jedną piątą więcej czasu jazdy. W zamian dostajesz dobre cztery razy więcej agrafek.

Vršič to objazd, dla którego wyjeżdża się z domu.

Droga na Mangart: bonus dla wtajemniczonych

Kto jest na Predelu, skręca. Inaczej coś go ominęło.

Droga na Mangart, najwyżej położona droga Słowenii, wspina się pod siodło Mangartu. Płatna, 17 agrafek, garść nieoświetlonych tuneli, topornie wykutych w skale. Ostatni kawałek pod samo siodło należy dziś do rowerzystów i piechurów - dla nas koniec jest przy szlabanie. Nic to. Kask z głowy, wzrok w górę, ostatnie metry na piechotę.

Do tego miejsca: 612 stopni na kilometr. Na drodze niewiele szerszej niż GS z aluminiowymi kuframi. Nie pytaj, skąd to wiem.

A Mortirolo?

Też był na liście. Słynna strona z Mazzo, ta z Giro d’Italia, z 656 stopniami na kilometr grałaby w ścisłej czołówce.

Grałaby. Droga w wielu miejscach ma ledwie trzy metry szerokości, nawierzchnia jest zmęczona, a gmina latem 2025 roku zamknęła osiem kilometrów od Mazzo dla samochodów i motocykli - wjazd tylko dla mieszkańców (stan na wrzesień 2026). Od strony Grosio i Monno nadal wjedziesz na górę motocyklem czy autem. Legendarna strona należy do kolarzy. Niech mają.

Co z tego wynika

Najbardziej znane przełęcze nie są najbardziej kręte. Są najbardziej znane. To różnica.

Stelvio ma masę. Grossglockner ma nazwisko. Transfogaraska ma sławę. Silvretta ma agrafki. A Vršič ma gęstość - jego strona południowa ściska to wszystko na dwunastu kilometrach.

Jeszcze jedna rada: wiele z tych dróg jest płatnych, niektóre są otwarte tylko latem, a Stelvio i Gavia w wybrane przedpołudnia są zamknięte dla motocykli (stan na wrzesień 2026) - wtedy droga należy do rowerzystów. Kto sprawdzi wcześniej, oszczędzi sobie nerwów.

Kiedy przyszłego lata znowu będziesz stał w kolejce na Stelvio, za kamperem z Pcimia i przed trzema GS-ami w identycznych kaskach: pomyśl o Słowenii. Mało ruchu, dużo zakrętów, dobre piwo.

Wąska, stara, bez ściemy.

Zdjęcia i zrzuty ekranu pokazują aplikację z danymi mapowymi © autorzy OpenStreetMap, dostępnymi na licencji Open Database License.